Mount Isa
Mount Isa jest małym, lecz bardzo rozległym miastem (z 43 tys. km kw. zajmuje drugie miejsce w kraju), pod którym znajduje się jedna z największych kopalni ołowiu, srebra, miedzi i cynku na świecie. Położone z dala od metropolii, przyciągało głównie górników szukających zarobku. Niezwykle bogate złoża zostały odkryte w 1923r. przez Johna Campbella Milesa. Wystawiono mu pod koniec lat '60 pomnik, wokół którego wyznaczono ok. 5-kilometrową, spacerową ścieżkę promującą zdrowotny program „10 tysięcy kroków”. Miles nazwał miasto na cześć złóż złota Mount Ida na zachodzie Australii. Pionierzy miasta mieli niezwykle ciężkie zadanie. Zmagali się z brakiem wody, letnimi upałami, wysokimi kosztami lub brakiem wielu niezbędnych przedmiotów. Specyficzny klimat powoduje, że w dzień przez 10 godzin świeci mocne słońce, a pada tylko przez 50 dni w roku, w okresie od listopada do marca, kiedy to temperatura osiąga minimum 12 stopni w nocy (najniższa odnotowana temperatura to -3 stopnie), a w dzień powyżej 20 stopni. Obecnie każdy dom jest klimatyzowany, a szybki transport nie pozwala na niedobory towarów. Burmistrz John Molony, próbując wypromować Mount Isa, niezbyt fortunnie wyraził się w jednym z sierpniowych wywiadów w 2008r. Ze względu na wybitnie górniczy charakter miasta i 5-krotnie niższy odsetek pań, zaprosił do miasta... brzydkie kobiety, argumentując że przy panującym w nim stosunku płci każda znajdzie mężczyznę dla siebie, a przy okazji poprawi się wizerunek miasta, bo nieatrakcyjne kobiety swym uśmiechem wnoszą ładunek szczęścia, zupełnie jak w „Brzydkim kaczątku”. Luźna rozmowa burmistrza wywołała burzę wśród mieszkańców i w mediach. Do Urzędu Miejskiego wpłynęła masa skarg zarówno od kobiet, jak i mężczyzn. Rozgorzały dyskusje o traktowaniu kobiet w społeczeństwie oraz poziomie emocjonalnym mężczyzn. Ponadto burmistrz źle zinterpretował dane statystyczne, gdyż faktycznie mężczyźni stanowią 52,6% ponad 21-tysięcznej populacji, a liczba kobiet wynosząca 819 w 2006r. dotyczy wieku pomiędzy 20. a 24. r.ż. Cisną się na usta słowa Shakin' Dudiego z piosenki „Och, Ziuta”: nie ma brzydkich kobiet - tylko wina czasem brak. Miasto przyciąga tłumy turystów. Nie sposób się w tym pięknym regionie nudzić. W okolicy znajduje się centrum prehistoryczne, odbywają zawody triatlonowe, można udać się na przejażdżkę na wielbłądzie lub po prostu na ryby. Mieszkańcy lubią relaksować się w basenie i zażywać kultury w teatrze. Mount Isa jest gospodarzem ekscytujących zawodów rodeo, przyciągających zarówno stałych mieszkańców, jak i liczne rzesze turystów. Zawodnikami są także kobiety. Do konkurencji należy np. łapanie cielaka na lasso, przewracanie go, utrzymanie na koniu bez siodła i uprzęży. Pod ziemią udostępniono szpital robotniczy, w którym w trakcie II wojny światowej kryli się przed bombardowaniami mieszkańcy oraz pacjenci szpitala na powierzchni. Muzeum kopalniane jest interaktywne, można poznać smak pracy górnika i podpatrzeć ich codzienne życie i pracę w kopalni na przestrzeni niecałych stu lat. Wokół miasta przyroda jest praktycznie nietknięta przez człowieka, chronią ją surowe prawa. A jest co oglądać. Park przyrody Constance Range obfituje w krystalicznie czyste źródła, szmaragdowe jeziora i piaszczyste klify. Wschody i zachody słońca zapierają dech w piersiach. W Upper Gorge Track można spotkać osiedlony 17 tys. lat temu lud Waanyi. Zachowały się tam starożytne skalne malunki, a wody zamieszkują krokodyle. Aborygeni proszą o uszanowanie ich kultury przez niefotografowanie terenu. Zajmujące 10 tys. ha, wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Centrum Fosylne Riversleigh wystawia szczątki kopalne znalezione w trakcie budowania i nadal znajdowane przy rozbudowie kopalni. Niektóre pochodzą sprzed 25 milionów lat! Rozrywkę zapewnia zaangażowanie najnowszych technologii w odtworzenie prehistorycznego klimatu. Po tym egzotycznym parku można spacerować wśród endemicznych roślin, spotykając rzeczywistej wielkości figury zwierząt, które dawno wyginęły. Świat zatrzymał się w tym miejscu miliony lat temu. Typowym mieszczuchom atrakcję zapewnia Klub Buffs, znajdujący się w sercu miasta. Bywalców przywozi i odwozi do domu darmowy autobus. Można w nim dobrze zjeść, skosztować australijskiego piwa, pograć w bilard lub pokera. Panie umawiają się w klubie na kawałek wyrafinowanego ciasta i często nagradzaną, świeżo paloną kawę. Tak, kobiety są normalnymi, niebrzydkimi, licznymi mieszkankami Mount Isa. Nie dziwią stwierdzenia, że to dla nich osiedla się tu tylu mężczyzn. Natura i technologia, historia i teraźniejszość tworzą w Mount Isa doskonale współgrającą mieszankę, czyniąc ją miastem nie tylko do pracy, lecz też do ciągłego odkrywania coraz piękniejszych miejsc w okolicy. To prawdziwa gratka dla miłośników i natury, i industrializacji.01.12.2008. 12:17
Brak komentarzy
Dodaj komentarz
* = wymagane pole